Jako że do tej pory nie zamieszczałem swoich tekstów to postanowię to dzisiaj zmienić i dać tekst z połowy kwietnia, który został uznany za mocny że się tak pochwalę.
Nie wiem czy z biegiem czasu się nie zestarzał ten tekst, gdyż dotyczył medialnego obrazu katastrofy z 10 kwietnia, ale i tak temat ten jest nadal wałkowany w mediach więc jakoś pozwoli wrócić do pierwszych wrażeń i reakcji na wypadek w Smoleńsku.
Amok i farsa w kraju Piastów
"Od wzniosłości do śmieszności tylko jeden krok" powiadał Napoleon. Miał rację, a w Polsce to nawet pół kroku patrząc na następstwa oraz medialną otoczkę katastrofy w Smoleńsku.
Na początku musi być trzęsienie ziemi
Wiadomość o wypadku samolotu z prezydentem i 95 innymi osobami spadła jak grom z jasnego nieba. Pierwsza podała tę wiadomość telewizja TVN24, w ślad za nią albo i niezależnie od niej, (trudno to bowiem określić) portale internetowe i inne telewizje. Szok i przerażenie były autentyczne, nadchodzące informacje coraz gorsze, emocje prawdziwe i naturalne. Goście w studio TVN24 płakali i to było szczere. Jako że złe wieści rozchodzą się szybko, po 12-stej już właściwie wszystkie ważniejsze polskie stacje TV informowały o wypadku, oraz przerwały emisję planowanych programów, wrzucając breaking news ze Smoleńska.
Równocześnie wielu dziennikarzy żaliło się, że Rosjanie nie dopuszczali ich do miejsca katastrofy, nic bowiem się nie sprzedaje tak dobrze jak krew. Tym bardziej krew tragicznie zmarłych ludzi, którymi nawiasem mówiąc niektórzy stali się dopiero do śmierci.
Kaczyński staje się człowiekiem
Tragedia w Smoleńsku doprowadziła bowiem do cudownej i magicznej metamorfozy. Oto kurdupel, pieniacz, nierób i socjopata czczący w swojej pracy doktorskiej Lenina stał się przykładnym ojcem rodziny, kochającym mężem, patriotą i prezydentem wszystkich Polaków. Różny był nacisk na te pozytywne aspekty. TVN uczłowieczyło Lecha Kaczyńskiego pokazując go w sytuacjach z żoną, w których był naturalny a nawet sympatyczny. TVP podkreślało patriotyzm i zasługi prezydenta. Także prasa zmieniła sposób przedstawiania Lecha Kaczyńskiego. Zgodnie z zasadą o zmarłych tylko dobrze, było tylko dobrze, co jednak dla np. dla redaktora Lisickiego z "Rzeczpospolitej" (skądinąd fana PiSu) trąciło obłudą. Pan Lisicki posunął się nawet do twierdzenia, że gloryfikacja Kaczyńskiego przez dotychczas wrogie mu media to wyraz "nieczystego sumienia". Oczywiście spowodowało to reakcję zwłaszcza GW i tak polskie piekiełko powróciło.
Warto rozmawiać
Innym aspektem relacjonowania tragedii były rozmowy zwłaszcza z politykami na temat skutków tragedii. Czasem ocierały się naprawdę o farsę. Szczególnie utkwił mi w pamięci fragment rozmowy red. Pałasińskiego z TVN24 z prez. Kwaśniewskim
Pałasiński: Dlaczego Pan nie leciał tym samolotem? (chodziło o samolot który się rozbił w Smoleńsku)
Kwaśniewski: Bo nie zostałem zaproszony.
Pałasiński(entuzjastycznym i ciekawskim tonem): Ale gdyby Pana zaproszono, to poleciałby Pan?
Kwaśniewski (błagalnie): Błagam, nie ciągnijmy tego.
Równie cudne były rozmowy Moniki Olejnik, która płakała za miliony, ale o tym później.
Rosja przestaje być szatanem
Jednym z bardziej nieoczekiwanych następstw katastrofy w Smoleńsku było nadanie Rosji ludzkiej twarzy. Zwłaszcza zaskakujące to bylo w stosunku do Putina, który był czystym złem, intrygantem, agresorem (wojna w Gruzji) i imperialistą. Przemiana, przynajmniej w mainstreamowych mediach wynikła głównie z bardzo sprawnych działań Rosji i osobistego zaangażowania jej przywódców. Co ciekawe jednak właściwie po pierwszych dwóch-trzech dniach zupełnie temat Rosji zniknął z mediów. Pojawił się bowiem...
Cyrk wawelski
Decyzja o pochówku pary prezydenckiej na Wawelu była i jest zadziwiająca. Co gorsza podzieliła społeczeństwo i zmieniła tragedię w komedię. Już we wtorek (czyli dniu ogłoszenia decyzji) pojawiły się strony w Internecie, zwłaszcza portalach społecznościowych apele o zmianę decyzji, często połączone z obelgami wobec zwłaszcza Jarosława Kaczyńskiego i kard. Dziwisza. Grupy na facebooku czy strona nienawawelu.pl szybko zgromadziły tysiące zwolenników. Także ankiety i niesławne komentarze na Onecie zakwitły gniewem na megalomanię Jarosława. Do ciekawszych haseł należały: "Pełnił tylko obowiązki, więc zasłużył na Powązki", "Czy naprawdę równy królom", "Santo subito", "Nie róbcie z ofiar bohaterów". Obrońcy decyzji nie pozostali dłużni oskarżając przeciwników o brak patriotyzmu, nieuszanowanie żałoby czy bycie bydłem inspirowanym oczywiście przez GW i salon.
Symptomatyczne i w sumie przewidywalne było to, że nikt się nie przyznał do podjęcia decyzji o pochówku na Wawelu. Dziwisz zwalił na rodzinę i rząd, rodzina milczała, ale wiadomo, że bez jej zgody i wiedzy nie wybrano by Wawelu. Rząd także się nie palił do komentarzy. Ta niejasność doprowadziła do dość żenującej rozmowy pomiędzy Moniką Olejnik, a posłem PiS Pawłem Kowalem. Pani Olejnik chciała wydobyć od posła, kto odpowiada za pomysł pochówku na Wawelu, pan Kowal twardo, ale z klasą odmawiał. Więc pani Olejnik powołała się na to, że płakała: "Wie pan, ja już wylałam tyle łez i w studiu radiowym i w studiu telewizyjnym i w tych korytarzach radiowych i moi koledzy, że niech pan mi się nie każe powstrzymywać, dobrze i proszę nie wykorzystywać do tego nastroju panie pośle, naprawdę." Jakoś to nie podziałało na posła, za to zadziałało na internautów, którzy oczywiście zwymyślali Monikę Olejnik od agentów (nota bene p. Olejnik ma ponoć ładną ksywę stokrotka)
Papież musi być
Jedną z bardziej zaskakujących i w sumie absurdalnych rzeczy był program o papieżu Janie Pawle II wyemitowany przez TVP2 przy okazji tragedii w Smoleńsku. Ja rozumiem, że są porównywane te żałoby, ale wrzucanie programu ku czci papieża z okazji katastrofy w Smoleńsku trąci surrealizmem. Może to z powodu, że 5. rocznica śmierci papieża jakoś już nie poruszyła tłumów.
W ogóle media starały się nadać tragedii mistyczne znaczenie. Stwierdzenia, że to drugi Katyń, że znowu krew Polaków została rozlana w tym przeklętym miejscu przewijały się dość często zwłaszcza na TVP i zwłaszcza w pierwszych dniach po tragedii. Równie często pojawiały się wypowiedzi,że Bóg tak chciał. Urocze były zwłaszcza stwierdzenia "cudownie ocalałych", którzy z jakichś względów nie weszli na pokład feralnego samolotu o tym jak Bóg nad nimi czuwał. Chyba tylko przez grzeczność żaden z dziennikarzy (przynajmniej na wizji) nie zapytał gdzie była Opatrzność, jak rozbijał się TU-154 z 96 pasażerami na pokładzie. Aczkolwiek pojawiały się teksty, że to wina przeklętej mgły nad Smoleńskiem akurat w czasie lądowania samolotu. Więc chyba jednak Szatan tak chciał. A ci, którzy twierdzą że wyklucza to, że Bóg tak chciał niech przeczytają Księgę Hioba.
Eyjafjallajökull zepsuł show
W ogóle Bóg / Szatan / Natura wiele cudów zdziałali przy okazji katastrofy w Smoleńsku i żałoby po niej. Choćby erupcja wulkanu na Islandii chyba pierwszy raz w historii sparaliżowała loty w Europie i do Europy. Złowrogi Eyjafjallajökull nadał tragedii kolejny mistyczny aspekt. Oto niebiosa spowite całunem zasłoniły się akurat na czas żałoby i zatrzymały czarnego mesjasza z USA, wysłanników papieża i pomniejszych liderów. Media z napięciem i rozczarowaniem informowały o kolejnych odwołanych przylotach na pogrzeb prezydenta. Tylko sąsiadom ze wschodu wulkan okazał się niestraszny, w szczególności włodarzom Rosji. Ale w końcu pogoda jest po stronie Rosji już od czasów Napoleona.
Poza tym wybuch wulkanu był właściwie jedyną informacją ze świata w ciągu ostatniego tygodnia. Mimo że w Chinach trzęsienie ziemi zabiło ponad 1600 ludzi, obalono prezydenta Kirgistanu, a w Tajlandii szykuje się wojna domowa. No ale w sumie kogo to obchodzi w czasie żałoby?
Co dalej?
Czy Jarosław wystartuje na prezydenta? Czy matka Jadwiga umrze? Co z wyborami? Co z Martą? Przez kogo zginęło 96 ludzi?
Odpowiedzi na te i wiele innych pytań usłyszymy już wkrótce. Żałoba się kończy, show must go on, media tylko czekają na te newsy. Mimo, że jeszcze nie wszyscy zostali pochowani (media skupiły się bowiem na parze prezydenckiej) to można być pewnym, że stare wróci. Może początkowo trochę bardziej wyważone i stonowane, ale jak pokazuje sytuacja po śmierci papieża, żałoba niczego nie zmienia. Zwłaszcza w mediach.
wtorek, 14 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Pierdolenie po części, co do ustępu "Kaczyński staje się człowiekiem" to czytałeś piękny tekst Orlińskiego?: http://wo.blox.pl/2010/04/Wujek-Zdzisiek-na-stypie.html
OdpowiedzUsuń